wtorek, 22 lutego 2011

być czarną owcą...

Ostatnia akcja na FB wzbudziła moje zainteresowanie - Olej stado! Bądź czarną owcą! Stado, tj. 56% społeczeństwa nie czyta, choć to mało powiedziane - nie czyta nawet 3 stron litego tekstu. Książki nie budzą zainteresowania, nie przenoszą wartości, nie kształtują świat człowieka, nie wpływają na jego postrzeganie rzeczywistości. Dzięki nieczytaniu książek człowiek myśli tak, jak żyje! I tak się zastanawiam... czy to w ogóle warto żyć tak, jak się myśli!? A może to właśnie większość tym razem ma rację! Może ONI są lepsi! Bo co nam daje czytanie? Zmarnowany czas, wydane bez potrzeby pieniądze na książki, wysiłek dla oczu, a w tym czasie moglibyśmy obejrzeć kolejny odcinek serialu lub czegokolwiek innego! Czy rzeczywiście powinniśmy czytać?! Chyba nie, a raczej na pewno NIE (i mówię to z pełną odpowiedzialnością)! Z czytaniem jest jak z uczeniem filozofii, jeśli się zacznie uczyć i wpajać czytanie jako wartość, to wykształcimy społeczeństwo krytyków, widzących i chcących czegoś więcej niż oferuje nam szara, smutna i polska rzeczywistość. Zatem... NIE WARTO! Czytanie uszlachetnia, więc nie czytajmy! Bądźmy stadem..., ja chcę być stadem - kropelką w jeziorze, morzu, oceanie nieczytania! Nie chcę rozumieć i pojmować więcej..., nie chcę! Bo to wszystko sprawia, że czuję się w tym społeczeństwie źle, wyautowana, wyalienowana, niezrozumiana! Jestem kimś niedostosowanym społecznie, bo mam swoje, czasem inne zdanie, bo coś przeczytałam, bo coś wiem... Czuję się winna! Przecież nie chodzi w życiu o to, żeby być outsider`em! Może wtedy, kiedy będę czystą biała kartką, zalaną koktajlem popkultury, to będzie mi lepiej... Będzie mi wszystko jedno, przestanę się denerwować, dziwić i zacznę zachwycać się... prostactwem, którego tyle jest wokół...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz