W toruńskim teatrze im.
Wilama Horzycy 16 czerwca 2012 roku odbyła się premiera sztuki Larsa Noréna „O
miłości”. Przedstawienie wyreżyserowała Iwona Kempa w cyklu „Męskie-żeńskie”.
Gdybym najpierw przeczytała recenzje sztuki, to pewnie nie wybrałabym się na
nią, ale na szczęście było odwrotnie.
W przedstawienie opiera
się na życiu dwóch małżeństw, pokazuje ich małe zbrodni, ich zaniedbania, ich
słabości i… ich rozpad. Norén stworzył w sztuce swoiste orgiami – kobiety i
mężczyzn nazwał literami alfabetu – ustawił ich na rogach swoistego kwadratu i
zaczął wyginać papier. Wygina po przekątnych, zagina rogi, dociąga róg do rogu,
znów rozgina i przykłada do drugiego, dając tym samym nam znać, że nasze życie
i nasz związki są swoistą układanką, która nigdy nie zostanie ułożona, bo
osoby, przypadkowe, które spotykamy na swojej drodze i tak zmienią konstelację,
zmienią na krótko albo na stałe. Nie znajdziemy tu niestety mitologicznej,
platońskiej prawdy o androginii dusz, tandetnej opowiastki o dwóch połówkach
jabłka… Norén skonfrontuje nas z naszą ciemną stroną i zbada jak sobie z tym
poradzimy…
Aby rozszyfrować
małżeńskie układy potrzebujemy kartki i ołówka: A to trzydziestosześcioletni
mężczyzna – Erik – mąż B – trzydziestoletniej kobiety, żony A, kochanki C,
matki Eliasa. C – to czterdziestosiedmioletni mężczyzna – Andreas, mąż D,
kochanek B; D to trzydziestoośmioletnia żona C. W sztuce pojawiają się jeszcze
mężczyźni E i F, którzy stają się jakby lustrzanym odbiciami bohaterów sztuki.
Szybko dowiadujemy się, że oba związki toczone są przez kryzys, niespełnione
marzenia, oczekiwania, pragnienia dzieci, poczucie winy, zbędne ofiary i
poświęcenia, pretensje i żal, który narasta.
cd. w najnowszym "e-doktorancie"
zdjęcia